sobota, 15 lipca 2017

SZNURKOWO......

Tym razem rzecz o sznurku i szydełku.....
Szydełko nie jest moją mocną stroną. Zdecydowanie z drutami przyjaźnię się bardziej. Ale obiecałam SPM dywanik do nowego salonu i chcąc nie chcąc trzeba było się wkręcić.
Dywanik wykonany jest z bawełnianego sznurka w kolorze mięty, jego średnica to 160 cm, choć przy ponad 30 metrowym salonie wydaje się być malutki:-).
Pchełki i Skrzacik pokochały go od razu, a i córka jest zadowolona, bo poprosiła o kolejny, w tym samym kolorze ( na zmianę).

Zapraszam na porcję zdjęć:-)



























Oj, sporo mi się tych zdjęć wkleiło, ale decyzja była trudna.
Drugi dywanik ( w tym samym kolorze) zrobiony jest innym wzorem, ale o tym za jakiś czas.
Tymczasem czeka mnie pakowanie. Jutro wyruszam do mojego ukochanego Łagowa, na kolejny już urlop. 
Bardzo ciepło Was pozdrawiam i pięknie dziękuję za wszystkie pozostawione słowa.
Do zobaczenia za tydzień:-)
Ela

niedziela, 9 lipca 2017

MALEŃKIE FORMY


Kochani. Z całego serca dziękuję Wam za tyle ciepłych słów, pozostawionych pod poprzednim postem. Szczerze mówiąc, nie liczyłam, że ktokolwiek tu jeszcze zagląda. Tym bardziej więc cieszę się, że udało mi się zmobilizować i ponownie nawiązać kontakt z Wami.
Dla Was naprawdę warto.
Tym razem wrzucam kilka maleńkich form, wykonanych jeszcze w styczniu ( część zdjęć pokasowałam) ale sporo ich jeszcze zostało. Wszystkie te maleństwa robione były na zamówienie, za wyjątkiem sweterka i czapeczki, wydzierganych dla Skrzacika:-)

I od tego sweterka właśnie zacznę:-)
Wykonany z włóczki Baby Merino Dropsa na drutach 2,5 mm.


Kolejne maleństwa to komplecik dla dziewczynki ( bluzeczka i szorty) ozdobione koronką, również wydziergane na zamówienie z włoczki, której nazwy już nawet nie pamiętam, na drutach 3,5 mm


 Tutaj jeszcze szorty bez ozdobnej koronki:-)









Maleńka już dorosła do tego kompleciku i mam nadzieje, że nosi z przyjemnością:-)
 'I jeszcze zbliżenie na szorty:-)


Kolejnym styczniowym udziergiem, była bluzeczka wykonana z tej samej włóczki, co poprzedni komplecik, również na drutach 3,5 mm. Do tej bluzeczki była też spódniczka, w kolorze falbanki, ale nijak nie potrafię odszukać zdjęcia:-). 




Wrzuciłam wszystkie, choć słabej jakości zdjęcia tych maleństw, jakie udało mi się odszukać.

W styczniu powstało jeszcze kilka sukieneczek, ale o tym następnym razem.

Pięknie Wam dziekuję za cudne i ciepłe słowa i za to, że dalej jesteście.

Bez Was ten blog nie miałby sensu.
Pozdrawiam cieplutko i pędzę zaglądać co u Was, bo zaniedbałam Was okrutnie:-)
Miłej i słonecznej niedzieli:-)
Ela

sobota, 8 lipca 2017

PONOWNIE FALSTART?

...........czy tym razem się uda?
6 stycznia pisałam, że postawiłam na systematyczność w pisaniu bloga ...i ....na postanowieniach się skończyło. Jak będzie tym razem? Czy uda mi się wrócić? Czy moja awersja do prowadzenia bloga minęła? Czy jeszcze ktoś tu zagląda? Czy nie wystarczy FB i Instagram (https://www.instagram.com/dzianinowe_studio_eli/)? na których to bywam systematycznie? Jak dotąd nie znam odpowiedzi na to pytanie.....
Nie ukrywam, że do powrotu nieustannie namawia mnie Szymusiowo- Skrzacikowa Mama. Mówi, że szkoda....że żal tak zostawić.... I coś w tym jest. Bo to właśnie dzięki prowadzeniu bloga poznałam tylu wspaniałych, mądrych, ciepłych i radosnych ludzi, nawiązałam fantastyczne znajomości i przyjaźnie....
To konkretny argument. Nie do podważenia....
Zatem próbuję, po raz kolejny się z Wami witam i pytam, co u Was? Bo i do Was zaglądałam sporadycznie......
Generalnie zauważyłam ciszę i pustkę na wielu, bardzo aktywnych kiedyś blogach. Być może nie tylko mnie dopadł marazm.... Liczę jednak na to, że wrócicie, a przynajmniej spróbujecie wrócić, tak, jak ja.
Przez przypadek, jednym naciśnięciem jakiegoś durnego klawisza zmienił mi się układ bloga, zmieniła się szata graficzna i generalnie z nowego wyglądu nie jestem zadowolona. Wiem, że będę musiała nad tym popracować, ale ciągle odkładam to na potem.
Tymczasem u mnie zycie toczy się swoim rytmem, dobro przeplata się ze złem, zdrowie z chorobami.
Jedno jest niezmienne- moja miłość do Skrzacika i Pchełek i ciągle nieposkromiona pasja.
Cały czas coś tworzę, druty ciągle są w użyciu, a i pomalutku zaczynam przygodę z szydełkiem.
Ci, którzy zaglądają na FB, czy Instagram wiedzą, że nie spoczęłam na laurach, choć miewam czasami robótkowy zastój.
Przez te ponad sześć miesięcy pojawiło się sporo nowych udziergów, sama już nie poamietam ile, jakich, z jakiej włóczki wydzierganych......
Moje wpisy więc nie będą chronologiczne i pewnie nie wszystko zdołam pokazać.
Ale chciałabym zacząć od poncza, wykonanego z Limy.
Ponczo zobaczyłam na zdjęciu i zupełnie nie potrafiłam się ogarnąć w jego temacie. I tutaj na pomoc pośpieszyła mi Gabrysia (gabidrut.blogspot.com), dzięki której to co było dla mnie czarną magią, w mgnieniu oka stało się zupełnie proste. Gabrysiu- dziękowałam już za pomoc, ale przyjmij moją wdzięczność po raz kolejny. Jesteś niesamowita w tym swoim ,,rozkminianiu", jak sama to określasz:-)
No to czas na zdjęcia rzeczonego poncza, a właściwie to dwóch  ( bo z rozpędu powstało kolejne, szare, wykonane z dropsowej Alaski):-)





I na dzisiaj to byłoby chyba na tyle.... Rozpisałam się za bardzo.....
Chciałabym jeszcze przeprosić wciąż odwiedzających mojego bloga za swoje milczenie i bardzo ciepło uściskać Was wszystkich na powitanie.