piątek, 19 grudnia 2014

MICHALINA

Ostatnio, w rozmowie z Małgosią dowiedziałam się, iż wiele dziewiarek ma kota. I nie mam tu na myśli duchowych zawirowań, tylko zwierzątko z krwi i kości.
Dotąd nie pochwaliłam się Wam swoim dachowcem, więc czynię to teraz.
Michasia ma osiem lat, została adoptowana z Inicjatywy dla Zwierząt przez moją młodszą córkę Karolinę jeszcze jako bardzo malutkie kociątko.
Zakochałam się w tym zwierzaczku u od pierwszego wejrzenia, pomimo tego, że od poczatku wymagało specjalnej troski ( takie zalecenia otrzymaliśmy podczas adopcji).
Tej troski Michasia wymaga nadal. W czym ona się przejawia? Otóż moi mili, Michalina jest kotką, która boi się własnego cienia, nie wychyli się poza próg mieszkania, wychodząc na balkon ( mieszkamy na piątym piętrze) grzecznie siada przy drzwiach i z daleka obserwuje ulicę. Od samego poczatku upodobała sobie cielęcinę w kremowym sosie ( whiskas) i tego menu trzyma się do dnia dzisiejszego. Uwielbia być przytulana, noszona na rękach ( dopomina się tego jak dziecko, biegając za mną i przeraźliwie miaucząc, dopóki tego nie zrobię).
Podczas gdy ja dziergam, kładzie mi się na lewym ramieniu, zagłębia swój pyszczek w moją szyję, mrucząc przy tym z lubością i trwa to tak długo, dopóki nie wstanę:-)
Włóczka, kłębki, robótki nie interesują jej wcale, więc problem splątanej wełny całkowicie odpada. Za to, kiedy udzierg jest już gotowy okazuje swoją aprobatę kładąc się na nim i zasypiając ( nie przeszkadza jej nawet to, że czasami jest jeszcze mokry).
Sypia w różnych dziwnych miejscach, zazwyczaj jest to górna półka w mojej szafie z ubraniami, czasami karton po sokach, czasami kant telewizora, wieczorami zas wskakuje do łóżka mojego mężą i wtulając się w jego ramię błogo zasypia- trudno ją wtedy dobudzić, więc czasami jej ustępuję:-)
Uff- rozpisałam się na jej temat, więc teraz czas na zdjęcia:-)
Oto moja Michalinka:-)






I tym śpiącym, kocim akcentem, żegnam się z Wami do następnego, Świątecznego już wpisu.
Bardzo ciepło Was pozdrawiam.
Ela

28 komentarzy:

  1. Moja Lenka też jest adoptowana i daje nam tyle radości, że w domu trudno ją zmieścić :):):)
    Fajnie wiedzieć, że też jesteś dziewiarką z kotem! Twoja Michasia ma chyba dość konkretne łapy? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w Klubie- ja również nie wiedziałam, ze masz kociaka w domu:-) Te łąpy tylko tak wyglądają ,,strasznie" na zdjęciu ( pewnie złe ujęcie), w rzeczywistości są całkiej zgrabne i proporcjonalne:-) Gorąco pozdrawiam:-)

      Usuń
  2. słodziak ,jestem dumna wlascicielka do niedawna 3 lecz juz 2 kociakow , ten 3 odszedl na zawsze mimo ze najmlodszy , nie wyobrazam sobie zycia bez zwierzat wsod nas pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Marysiu- przykro mi z powodu Twojego kotka. Ja sama bardzo często myślę, co będzie, gdy....Zwierzęta sprawiają, że stajemy się lepsi:-) Śerdecznie Cię pozdrawiam. Ela

      Usuń
  3. Też zauważyłam, że większość dziewiarek ma koty. Myślałam, że Pani nie ma. A tu proszę ;) Michasia ładna i z opisu wygląda na łagodną. Ja nie przepadam za kotami, bo się ich boję. Że mnie podrapią albo wskoczą na głowę. Ale nie ukrywam, że byłoby mi miło jakby jakiś kotek grzał mi nogi. Jestem strasznym zmarźluchem i taki grzejniczek by mi się przydał. A i przytulać się lubię :)
    Pozdrowionka, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kotami rzeczywiście bywa różnie. Miochasia jest łagodna jak baranek:-) Moja młodsza siostra przeraźliwie boi się kotów, do tego stopnia, że mdleje na ich widok. Odkąd jest z nami Michasia, bywa u nas rzadko. Kota oczywiście trzeba dobrze ukryć i włączyć telewizor, żeby nie słyszała ewentualnego miauczenia:-) Do przytulania koty są idealne, może więc metodą malutkich kroczków przekonasz się do nich? Pozdrawiam bardzo cieplutko:-)

      Usuń
  4. Śliczna kotka :-) Ja mam psa, który niestety nie zaspokaja moich potrzeb jeśli chodzi o pieszczoty...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psy też uwielbiam, ale ponieważ mieszkam w bloku- wybór padł na kociaka. Gorąco Cię Kasiu pozdrawiam:-)

      Usuń
  5. Elu, pięknie opisałaś swoją Michalinkę. Ja też oczywiście mam swojego kociego dziewiarskiego pomocnika :-) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twojego kociak Beatko oglądam bardzo częstyo- słodziak cudny:-) Przesyłam kocie pozdrowienia:-)

      Usuń
  6. Śliczna kicia i tak cudnie ją opisałaś.Lubię koty ale zawsze był pies.Wnuczki mają Rubi -kicia też z odzysku.Jest dzikuska ale powoli przyzwyczaja się do ludzi.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Malgosiu:-) Nasza przywędrowała do nas zaraz po urodzeniu, więc zna tylko nas. Czasami myślę, że traktuje mnie jak swoją kocią mamę, bo tak często się do mnie przytula:-). Gorące uściski Małgosiu:-)

      Usuń
  7. Kicia jest śliczna. Pewnie pięknie mruczy :) Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mruczy jak marzenie:-) Gorąco pozdrawiam Danusiu:-)

      Usuń
  8. Kotka ładna, ale nie podzielam Twojego zachwytu tym zwierzakiem. Wydaje mi się, że koty są fałszywe i podchodzę do nich z dużą rezerwą. Mój starszy syn ma kotkę, ale jak jestem u niego, to omijam jego pupilkę z daleka, ona chyba też za mną nie przepada. Podziwiam jednak Twoją sympatię do Michaliny. Cieplutko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sposób się z Tobą Martuś po części nie zgodzić. Oczywiście, że koty bywają fałszywe. Miałam okazję poznać takowego u mojej znajomej:-) Mi jednak trafił się wyjątkowy ,,egzemplarz" - takie kocięce dziecko, które przez te osiem lat pobytu u nas, nie wykazało żadnej agresji, a jedynie strach przed obcymi, i olbrzymią potrzebę przytulania. I stąd między innymi ten mój zachwyt nad Michasią. Gorące uściski:-)

      Usuń
  9. Szczęściara z Michasi, że na Was trafiła . Ja też mam dwa koty, unijne- urodziły się w dniu naszego wstąpienia do unii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak myslisz:-) Unijne koty- powinny czerpać z tego tytułu jakieś profity:-) Ściskam bardzo ciepło. Ela

      Usuń
  10. Ela Michalina pierwsza klasa. Wygląda na szczęśliwą, pomimo swoich fobii a zresztą jak ma nie być szczęśliwa jak ma tak cudownie ciepłą właścicielkę :) Sama jestem kociarą, w tej chwili została nam się jedna, najstarsza kotka, od której cała przygoda z kotami się zaczęła. Wszystkie inne gdzieś się zapodziały, zostały oddane w dobre ręce itp. Najbardziej żal mi moich dwóch najukochańszych - Owsika i Księżniczki, które zaginęły bez wieści, do dziś serce mi krwawi jak o nich myślę. Koty to dla mnie temat rzeka, wszystkie z okolicy kręcą się wokół naszego domu a my im udostępniamy garaż żeby mogły tam przenocować, przezimować... Chyba też napiszę o moich kocich przygodach posta :)
    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę Jolu, że naprawdę jest szczęśliwa, a ja staram się, żeby to kovie szczęście trwało jak najdłużej:-) Nie dziwię się, że tęsknisz. Gdyby mojej Misi coś się przytrafiło- ryczałabym jak bóbr. Widzę, że jesteś takim samym ,,wrażliwcem" na kocią niedolę. I dobrze. Mi też bardzo żal tych wszystkich, bezdomnych, marznących kociaków i staram się je dokarmiać jak tylko mogę. Ojciec mój w Słubicach codziennie jeździ na działkę, wybudował tam malutki domek dla bezdomnych kotków, dowozi im karmę, picie i to jest piękne. Czekam na posta o Twoim kociakach z niecierpliwością. Ściskam najmocniej:-)

      Usuń
  11. Elu, Misia to piękna kocica, Samice górą. Jak każdej Samicy, be względu na gatunek podoba się dzierganie, bo coś w tym jest! Moja Safirka też uwielbia asystować przy robótkach. Pozdrawiam cieplutko w piernikowym aromacie. Dziękuję za miłą i słodką niespodziankę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O- już dotarła? Cieszę się bardzo. Poproszę o przekazanie szanownemu Zarządowi- jeśli to nie kłopot oczywiście:-) Gabi masz rację- samice zawsze górą. Ja pozazdrościłam Twojej Safirce miejsca na Twoim blogu, więc stąd mój post. Gorące całusy:-)

      Usuń
  12. Fajne kocio,moja mama ma kotkę .
    Ale ja wolę psy i sama posiadam małą suczkę rasy mix ,staruszka się z niej robi bo ma już 11 lat.
    Pozdrawiam Elu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psy lubię równie mocno, niestety pies w wieżowcu nie bardzo mi pasuje, więc jest kot:-) Ściskam mocno.

      Usuń
  13. Ja w ogóle jestem zdania , że koty są z innej planety, a człowiek służy im do różnych celów, głównie mieszkalno-jadalnianych , jednak, gdy kot zaufa i pokocha , to jego miłość jest bezgraniczna, a że czasami strzeli jakiegoś focha:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą Wiolu w stu procentach:-) Gorąco pozdrawiam.

      Usuń
  14. Zazdroszczę, że masz tak spokojnego kota. Mój nawet przez sen lubi "czuć" wełnę w pazurkach, całe szczęście uwielbia zwiedzać swój rewir za który poza naszym ogródkiem obrał sobie 3 razy większą działkę sąsiadów, więc daję mi porobić. Za to moja cudowna jamniczka całe wieczory leży przy mnie kiedy dziergam. Za to kolorystycznie Kicia bardzo podobna do mojego Leona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to kot specjalnej troski Izuniu, żaden normalny nie przejdzie obok włóczki obojętnie:-) Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń

Każdy Wasz komentarz, to dla mnie ogromna radośc. Bardzo dziekuję:-)
Zapraszam równiez do polubienia mojej strony na FB.