sobota, 3 października 2015

NOWY DZIEŃ....NOWA CZAPKA

i niezmiennie uśmiechnięta Szymusiowo- Pchełkowa Mama:-)





Czapeczka wykonana z włóczki Merino Exlusive ( resztek po Szymusiowych ubrankach) na drutach 3,5 mm.

Kochane- dziękuję za te wszystkie słowa, które pomogły mi przetrwać wczorajszyy dzień.
Jesteście wspaniałe.
Pozdrawiam sobotnio.
Ela

piątek, 2 października 2015

POST BARDZO OSOBISTY......

.......dla Ciebie Mami......

Iskierko moja.....
Dzisiaj minęło 20 lat, odkąd Ciebie nie ma, a ja wciąż przez oczyma mam Twoje dwie ostatnie łzy, które zastygły na policzku, nie zdążywszy z niego spłynąć.......I tyle wspomnień ......Pięknych, bolesnych, prawdziwych.......I te ostatnie chwile, które przechowuję w swojej pamięci chroniąc je od zapomnienia....

Zawsze rano piłaś kawę i paliłas papierosa. To były momenty, którymi potrafiłaś się delektować jak nikt inny. Celebrowałaś ten rytuał tak, jak gdyby to było po raz ostatni. Byłaś chora- nie wolno Ci było palić, a jednak- wbrew zakazom lekarzy-sięgałaś rano po papierosa. Nie potrafiłaś zrezygnować z czegoś, co dawało Ci chwilę błogiego wyciszenia. Nie chciałaś...
Życie przynosiło Tobie cierpienie i smutek, a filiżanka porannej kawy- radość.
Nigdy nie myślałaś o sobie, myślałaś o innych.
Właśnie wróciłaś ze szpitala......zaawansowany nowotwór.....
Pogodna i pełna jeszcze zycia, zaparzyłaś tę swoją kawę i z uśmiechem sięgnęłaś po wyczekiwanego papierosa. Oglądałaś kwiaty na parapecie i cieszyłaś się, że pod Twoją nieobecność nie zwiędły.
Pogoda była piękna. Po raz pierwszy od wielu dni zaświeciło słońce.
Dopijając ostatni łyk kawy poprosiłaś mnie o morfinę. Z uśmiechem. Tak poprostu....
Ukrywałaś swoje cierpienie nawet przede mną. Im bardziej bolało, tym więcej szczęścia błądziło po Twojej Mamusiu twarzy.
Nie chciałam zostawiać Cię samej...Niestety....Życie zadecydowało inaczej...
Musiałam wracać do pracy. Prosząc obcą osobę, by została z Tobą uspakajałam swoje sumienie....


Minęło zaledwie dwa dni od Twojego powrotu ze szpitala....
Dzisiaj był ten szczególny dzień.. Mąż wyjechał w delegację... Po raz pierwszy miałam zostać sama. Sama ze swoimi myślami. Cieszyłam się, bo  mogłam głośno wykrzyczeć błaganie o życie....O Twoje Mamusiu życie....

Około siedemnastej dostałam wiadomość.....
Ubierałam się powoli, dokładnie.... Celebrowałam ten rytuał tak, jak Ty swoją poranną, ukochaną kawę.
Wiedziałam, że nie umrzesz beze mnie. Tą swoja powolnością chciałam zatrzymać Śmierć przed Twoimi drzwiami.....

Kiedy dotarłam- Ona już tam była. W środku....
W pokoju panował półmrok, a w powietrzu unosił się zapach, którego nigdy wcześniej nie znałam. Zapach ,,Currary"...
Spryskałaś się nim chwilę wcześniej....Wyszłaś pachnąca na spotkanie Śmierci...
Spojrzałam na Ciebie. Twarz miałaś pogodną, jakbyś uśmiechem chciała powiedzieć ,,do widzenia"....

Nie zdążyłam się z Tobą pożegnać. ten jeden, jedyny raz....
Przy Twoim łóżku stała filiżanka nietkniętej kawy, Stygła powoli, jak Twoje ciało......


.....Zawsze rano pije kawę i palę papierosa...To są chwile, którymi potrafię się delektować. Celebruję ten rytuał tak, jak gdyby to było po raz ostatni.
Śmierć nie ma twarzy....Śmierć pachnie Currarą.....
.....Czas leczy rany, ale pozostawia głębokie, bolesne blizny....
Dzisiaj płaczę rzadziej, uśmiecham się cżęściej. Wiem,że pomalutku podążam w Twoja stronę. Na spotkanie z Tobą...Jestem w zasadzie gotowa.....Ale jeszcze nie dziś, jeszcze nie teraz....Musisz zaczekać....Wiem, że zaczekasz te kilka, kilkanaście lat......
Wiesz Mami- jesteś najpiękniejszą Różą w ogrodzie mojego serca, 
Zawsze nią będziesz.....


Tylko dlaczego wciąż tak cholernie tęsknie?
Bezgranicznie....bezwiednie....wciąż tak samo......
Kocham Cię.


czwartek, 1 października 2015

TESTOWANIE- CZĘŚĆ DZIESIĄTA - CZAPKA PAŹDZIERNIKOWA


Mam małe opóźnienie w testowaniu, a to za sprawą konieczności wydziergania kocyka dla jednej z Pchełek i testowania kolejnego, cudnego projektu Dagmary z bloga Yellow Mleczyk.
Obowiązek spełniony, zatem dzisiaj chciałam napisać swoja opinię o przecudnej urody włóczce Rowan Big Wool Colour.
To bardzo popularna i ceniona włóczka, wykonana w 96 % z wełny merino z dodatkiem 4 % polyamidu.. Bardzo łatwo się z niej dzierga. ta włóczka jest miękka i idealna na zimniejsze dni. Jest znakomitym wyborem dla wszystkich zimowych projektów.

Zalecenia producenta:
prać w temperaturze max. 30 stopni, tylko pranie ręczne
uzywać niewielkiej ilości detergentów
prać na zewnętrznej stronie
trzymac z dala od wilgotnych miejsc
suszyć na płasko, z dla od źródła światła
nie wirować

Waga  motka- 100 g, długość  80 m, czyli super bulky. Zalecane druty 10-15 mm.

Z mojego testowego moteczka wydziergałam czapkę dla Szymusiowej i Pchełkowej Mamy:-) Dziergałam ja na drutach 7 mm ( ściągacz) i 9 mm . Z kłębuszka zostało jeszcze troszeczkę, w sam raz na pompom, ale zaniechałam tego pomysłu, bo czapka sama w sobie jest bardzo atrakcyjna.
Potem poddałam ją testom zgodnie z zaleceniami producenta. Czapka jest bardzo ciepła, a przy tym lekka, puszysta i bajecznie miękka. Po namoczeniu i wysuszeniu nabrała jeszcze więcej miękkości
 ( czy to wogóle możliwe?), nie zmieniaąc kształtu i nie mechacąc się.
W moim przypadku jest to miłośc od pierwszego dotknięcia. Pokochałam Rowana bezgranicznie i bezwarunkowo. Mam nadzieję, że z wzajemnością:i, że powstana jeszcze z tej włóczki kolejne projekty.
Tę czapkę zapisuję jako ostanią ( październikową) w wyzwaniu Oli

Jak wiecie, spełniłam w ubiegłym miesiącu również wszystkie wyzwania w ramach akcji Yadis ,,52 projekty w jeden rok".
Było ich znacznie więcej, ale ogólne podsumowanie swoich tegorocznych dziergadełek zrobie w grudniu.
A teraz czas na prezentację czapki z Rowana:-)






Pieknie dziękuję swojej maleńkiej, starszej Córeczce za wystapienie w roli modelki, a Wam za odwiedziny i komentarze:-)

Chciałabym jeszcze napisać kilka słów na temat Waszych uwag, odnoszących się do akryli, które testuję. Dzięki tym testom zrozumiałam, że choc łączy nas pasja, to jednocześnie dzieli włóczka....
Każda z nas dziergała kiedyś z akryli i każda wie, że akryl akrylowi nierówny. Osobiście uważam, że najważniejszą rzeczą w tym całym naszym dzierganiu jest projekt ( tutaj ukłony i podziękowania w stronę naszych rodzimych, wspaniałych, pełnych pomysłów i inspiracji projektantek). 
Jesli projekt jest cudny, to odtworzenie go nawet z akrulu nie powoduje, ze traci na swoim wyglądzie, czy tez uroku. Dla przykładu:  cudownie piękne Cocachinki wydziergane przez Alejandrę i Gonię ze 100% akrylu.
Osobiście zdarza mi się zakupić drogie i szlachetne włókno, choć najzwyczajniej na świecie nie zawsze mnie na to stać , a nawet jak stać- często rozsądek bierze górę i poprostu sobie odpuszczam. 
I jeszcze jedna, mała sugestia: gdyby akryle zniknęły z naszych sklepowych półek - zniknęłoby również co najmniej 70 % naszych blogów. 
A zatem będę bronić akryli. Nie wszystkich, ale jednak będę:-)
Gorąco Was pozdrawiam .
Ela

poniedziałek, 21 września 2015

TESTOWANIE - CZĘŚĆ ÓSMA I DZIEWIĄTA

Dzisiaj będzie o dwóch włóczkach.
Na pierwszy ogień - RED HEART SHIMMER.
Włókno w swoim składzie posiada 97 % akrylu oraz 3 % polyestru.
Do przetestowania miałam motek fioletowy z błyszczącą nitką w tym samym odcieniu- 100gram -257 metrów.  Włóczka wg producenta przeznaczona jest na druty i szydełko 4 mm. producent zaleca też pranie ręczne w temp. 30 stopni.
Dotykowo włoczka całkiem niezła, akryl wyczuwalny jest w niewielkim stopniu, a dodatek polyestru w postaci błyszczącej nitki w tym samym odcieniu podkreśla głębie koloru.
Z mojego testowego moteczka powstała liściasta czapka. Robiłam ją zgodnie z zaleceniami na drutach 4mm ( ściągacz- 3,5 mm). Czapka wyszła całkiem niezła. Lekka, ale jednoczesnie ciepła, pomimo zastosowania wzoru ażurowego. Włóczka jest bardzo wydajna. Po jej zrobieniu zostało jej jeszcze całkiem sporo.
Tym razem nie ryzykowałam prania w pralce, kąpiąc swoją czapkę ręcznie, zgodnie z zaleceniami producenta w 30 stopniach. Obyło się również bez wirowania ( wyciskanie w ręczniku, suszenie na płąsko).
Po praniu czapka w bardzo niewielkim stopniu zmechaciła się. Wielkość czapki, jej walory dotykowe pozostały bez zmian. Rzecz jasna- nie udało się jej zblokować, za to załozona na głowę odkrywa bardzo wyraźnie zastosowany wzór i fason.
Tak wygląda gotowy wyrób.


Jeśli tylko znajdę okazję, pokaże Wam zdjęcia na ,,ludziu", bo czapka bardzo na tym zyskuje.
Reasumując: włoczka całkiem niezła dotykowo ( akryl mało wyczywalny, nieskrzypiaca) i robótkowo, oczywiście dla tych, którym akryl nie przeszkadza i dla tych, którzy lubią sobie od czasu do czasu zabłysnąć:-).  Ja osobiście polubiłam tę czapkę i chętnie będę ją nosiła.

Kolejna wloczka to RED HEART SPARKLE SOFT w kolorze szaro-granatowym z dodatkiem błyszczącej nitki, W100 gramach- 170 metrów.
Skład: 99 % procent akryl, 1 % polyester. Włóczka wygląda jak grubsza,, siostra" poprzedniej, choć zawiera nieco więcej akrylu i nieco mniej polyestru. W tym wypadku Producent zaleca pranie ręczne w 40 stopniach, oraz druty i szydełko nr 5. Dotykowo włóczka jest bardzo fajna, w tym przypadku akryl nie jest wyczuwalny, choć włókno zawiera go aż 99 procent. Nitka jest bardzo miękka ,delikatna i dobrze skręcona ( nie rozwarstwia się podczas robótki).
Ponieważ zostało mi całkiem sporo z poprzednio opisywanej włóczki, postanowiłam połączyć obie i wydziergać szal w kształcie rogala, łącząc obie te nitki.
Szal dziergałam na drutach 5,5 ściegiem francuskim ( po dwa rzędy każdym kolorem).
Szal wyszedł całkiem spory. Długość 212 cm, szerokośc ( w najszerszym miejscu ) 30 cm.

Szal moczyłam w wodzie w zalecanej temperaturze. Tym razem pozwoliłam sobie na wirowanie przy 400 obrotach.
Z pralki wyjęłam dokładnie to samo, co do niej wrzuciłam. Włóczka pozostała mięciutka, delikatna i przyjemna w dotyku. Zero sladów zmechacenia. I (co zaskoczyło mnie najbardziej) po napięciu szala szpilkami udało się go całkiem nieźle zblokować:-)
Tak prezentuje się w gotowym wyrobie.




 Kolor na powyższym zdjęciu w 99 % oddaje barwę włókna.



A tak w komplecie z czapką:-)


Dodatek błyszczącego polyestru w obu włoczkach nadaje charakteru gotowym wyrobom i przyznam, że ja chyba należę do tych, które od czasu do czasu lubią ( zwłaszcza zimą) zabłysnąć jakimś dodatkiem, bo komplet wyjątkowo przypadł mi do gustu.
Reasumując- jestem bardzo zadowolona. Nie sądziłam, że połączenie obu tych nitek da tak fajny efekt końcowy. Jednak z obu tych włóczek na pierwszym miejsu stawiam Sparkle Soft ( te grubszą) , pomimo większej ilości akrylu w akrylu:-)
Obie też zapewne kupię z przeznaczeniem na kolejny komplet zimowy. 
I dzisiaj to by było na tyle.
c.d.n......
Pozdrawiam Was bardzo ciepło i słonecznie.
Ela.






wtorek, 15 września 2015

RED HEART MARGARETA.....TESTOWANIE CZĘŚĆ SIÓDMA- PROJEKT 52/52

......to kolejna nitka, którą testowałam. Włoczka to 100% akryl, 257 metrów w 50 g. Producent zaleca przerabianie jej na drutach 2,5-3 mm, pranie ręczne w temperaturze 30 stopni. W dotyku przypomina  Lanagold 800- połączenie akrylu z wełną( z której dziergałam Still Light Tunic  dla Szymusiowej Mamy. I własnie to skojarzenie sprawiło, że postanowiłam wydziergać dokładnie tę sama tunikę, tylko w wersji ,,mikro".
Moja tunika zrobiona została na drutach 3,25 mm, ściągacze na drutach 3mm.
Na tunike w rozmiarze 68-76 cm zużyłam cały testowy motek, czyli dokładnie 50 gram.
I znów okazało się, że z jednego malutkiego moteczka mozna wydziergać całkiem konkretną rzecz w miniaturowym rozmiarze.
Rękawki co prawda 3/4, ale ja osobiście bardzo je lubię:-)
 Tunikę robiłam oczywiście na tzw. oko, ale teraz trochę żałuję, że nie zrobiłam żadnych notatek.......
Czas na prezentację:-)



A teraz czas na podsumowanie: Włoczka bardzo wydajna, sztuczne włokno lekko wyczuwalne, ale nie na tyle, żeby sprawiało jakieś większe problemy. Test pralkowy w 30 stopniach oraz wirowanie nie zmieniły dzianiny. Jesli chodzi o blokowanie....cóż. Wszyscy wiemy, że akryl nie poddaje się takim zabiegom.
Generalnie, nitka do wytrzymania, sprawdza się w cieniutkich dzianinach , ale taka na ,,raz". Nie wydaje mi się bowiem, żeby ktokolwiek zechciał pruć zrobioną z niej dzianinę. 
To maleństwo jest jednocześnie 52 i ostatnim projektem w ramach wyzwania Yadis:-)
I to byłoby dzisiaj na tyle.
Pozdrawiam Was bardzo ciepło, dziekuję za pozostawione komentarze:-)
Ela.


poniedziałek, 14 września 2015

TESTOWANIE_ CZĘŚĆ VI


Dzisiaj słów kilka o włóczce Schachenmayr Fashion Mouline Art. 
Włoczka o składzie 55% akryl, 45 %, o grubym, melanzowym, bardzo ciekawym splocie, przeznaczona na druty i szydełko7-8 mm. Motek 50 g- 55m.
Nitka bardzo miękka, puszysta i delikatna. Ze wzgledu na lekki włosek- co wrazliwych może nieco podgryzać.
Ja ze swojego testowego moteczka wydziergałam czapkę. Ściągacz na drytach 5,5 mm, reszta 8 mm. Oczywiście 55 m to zdecydowanie za mało na czapkę, ale dobrałam do tej włóczki kolorystycznie pasującą szarą alpakę i przerabiałam rzędy naprzemiennie- melanż i szarość.
W ten sposób wystarczyło na ,,dorosłą" czapkę, a pozostałość wykorzystałam na stworzenie pompona:-)
W przypadku tej włóczki producent zaleca pranie ręczne w temp. 30 stopni.
Ja swoja czape namoczyłam na godzine w zimnej wodzie z dodatkiem Eucalanu. Po wycisnieciu w ręcznik suszyłam na płasko.
Mokra czapka wyglądała na mocno rozciągniętą, jednak po wysuszeniu wszystko wróciło do normy.
Tak wygląda gotowy produkt:





Reasumując: Włóczka bardzo mięciutka, lekka, puchata w dotyku, dodatek akrylu jest zupełnie niewyczuwalny. Dzianina robiona na zalecanych przez producenta drutach jest lekka, miękka i ciepła. Znakomicie nadawac się będzie na czapki, ciepłe szale, kominy, zimowe wdzianka.
Osobiście chetnie do niej wrócę.
 Już nawet wymyśliłam sobie grube, długie, oversizowe swetrzysko na zimę:-)
Czapka jest jednocześnie ,,czapką wrześniową w rama wyzwania 12 czapek w jeden rok:-)
I to na dzisia tyle.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.
Ela

czwartek, 10 września 2015

TESTOWANIE CZĘŚĆ V- PROJEKT 51/52

Dzisiaj chciałabym wypowiedziec się na temat włóczki RED HEART BOUTIQUE.
Ta włóczka to 100% akryl, sztuczny do bólu, od dotyku którego, bolały mnie zeby, za to w cudownych jesiennych kolorach. I własnie ta kolorystyka sprawiła, że zabrałam się za niego juz teraz, choć planowałam dziergać z niego dopiero pod koniec testów.
Metraż włóczki 250m w 100 g,  przeznaczona wg producenta na druty nr 5-6 mm.
Włóczka posiada lekki włosek, który sprawia, że dzianina lekko mechaci się juz podczas procesu twórczego.
Tym razem więc zaliczyła tylko moczenie w zimnej wodzie i wyciskanie w ręczniku, a po wysuszeniu potraktowana gorącą parą z żelazka.
O dziwo- po tych wszystkich czynnościach- przeobraziła się w całkiem fajną, lejącą się dzianinę.
Zmechacenie też jakby zniknęło( czy na zawsze- nie wiem).
Włóczka sama w sobie jest bardzo wydajna.
Ze względu na kolorystykę postanowiłam wydziergać z niej liściasty zamotek. Uzyłam do tego celu drutów 6 mm. Wyszedł całkiem pokażnych rozmiarów. Długośc dokładnie 3 metry, a szerokość ( w najszerszym miejscu) 21 cm..
Reasumując:
Do plusów nalezy zaliczyć kolorystykę i wydajność włóczki.
Minusów nie będę wymieniała. Osobiście też nie kupie tej włóczki. Ale ktoś, komu nie przeszkadza jej sztuczność może wyczarować z niej coś bajecznie kolorowego.
A teraz prezentacja moich jesiennych liści:




















Poszalałam troszkę ze zdjęciami, ale co tam:-) Jesli ktoś wytrwał- gratulacje:-)

Do końca wyzwania Yadis pozostał mi ostatecznie jeszcze jeden projekt ( który nota bene jest już gotowy). Ale wszystko w swoim czasie.
Tymczasem pozdrawiam wszystkich bardzo ciepło.
Ela.

wtorek, 8 września 2015

TESTOWANIE- CZĘŚĆ IV- PROJEKT 50/52

Tym razem padło na włoczkę RED HEART REFLECTIVE.
Skłąd włóczki: 85 % akryl, 15 % polyester, 100 gram- 80 metrów.
Do tej włóczki producent zaleca uzycie drutow i szydełka nr 6 mm oraz pranie ręczne w temperaturze 30 stopni. Zdjęcie na banderoli pokazuje, że z 1 motka można wydziergać całkiem szeroką opaske na włosy.



Ja postawiłam na zimową czapke dla Skrzacika. 
Robiłam ją na drutach 4mm ( ściągacz), oraz 5 mm. 
Z jednego motka wyszła mi całkiem niezła czapka- w sam raz na dwulatka. Został jeszcze pokaźny kawałek włóczki, który wykorzystam na pompon ( niekoniecznie do tego projektu).



Sowia czapka, bo zainspirowałam się tym wzorem,  robiona jest ze zdjęcia i siłą rzeczy różni się kilkoma szczegółami. Po pierwsze kształt czapki, po drugie sama sowa wydaje się być innego gatunku:-)
Ale uważam, że wyszło całkiem nieźle:-)

Moje spostrzeżenia odnośnie włóczki:

1. Włóczka w dotyku nie oprzypomina akrylu, jest miękka i miła .
2. Dodatek polyestrowej nitki sprawia, że trzeba uważać podczas robótki, aby nitka się nie rozwarstwiała, 
3. Pomimo uzycia drutów cieńszych, czapka nie wyszła zbita, gotowy wyrób nadal jest miękki i delikatny.
4. Czapka od razu powędrowała do pralki na 30 stopni i poddana została wirowaniu przy 400 obrotach.

I kolejny raz jestem bardzo mile zaskoczona. Z pralki wyjęłam dokładnie to samo, co do niej włozyłam- czyli.....czapkę:-) Test prania i wirowania na szóstkę:-)
Dodatek środka zmiękczającego sprawił, że czapka nabrała jeszcze więcej delikatności, pomimo polyestrowej nitki, którą sama osobiście bym w tym składzie pominęła.
Ale, żeby nie było tak słodko, w kolejce do wypróbowania czeka włóczka, od dotyku której natychmiast robolały mnie zęby. Tę pewnie zostawię na koniec testów:-)

A teraz prezentacja:-)

Moja sowa jest lekko zezowata, bardziej przypomina zająca, albo żółwia leżącego na plecach,, może nawet żabę, ale- umówmy się- nie ma ideałów:-) Pewnie wynika to z tego, że skracałam ilość rzędów tułowia i sowiej głowy tak, aby czapka nie wyszła za długa:-)


 To zdjęcie najwierniej oddaje kolor włóczki.






 I to na dzisiaj tyle.
Pozdrawiam Was bardzo ciepło i zyczę wspaniałego dnia:-)
Ela

niedziela, 6 września 2015

TESTOWANIE- CZĘŚĆ TRZECIA ( PROJEKT 49/52)

Nadszedł czas na opinię o kolejnej włóczce, którą mam przyjemność testować.
Tym razem na tapecie  Red Heart Soft Baby Steps w odcieniach biało, błękitno-seledynowym.
Włóczka to 100 % akryl, 187 m w 113 gramach. Producent sugeruje druty nr 5 mm i szydełko 5,5 mm.
Włoczka bardzo miękka, miła i przyjemna w dotyku, w niczym nie przypomina akrylu,  niezwykle delikatna, z lekkim połyskiem jedwabiu. 
Moim zdaniem znakomicie nadaje się na wyroby dziecięce, tym samym postanowiłam wydziergać z niej kolejne spodenki dla Pchełek.
Dziergałam je na drutach 4,5 mm ( ściągacze na drutach 3,5 mm).
Podobnie jak w przypadku Red Heart Baby - włóczka okazała sie niezwykle wydajna i zamiast jednej pary spodenek w rozmiarze 52- wydziergałam dwie :-) 
Również-  jak w przypadku sukieneczki- musiałam podratowac się trochę resztkami białej włoczki, ale wg mnie wygląda to na efekt zamierzony:-) Włóczka jest doskonała dla początkujących dziewiarek, bo oczka wychodzą równe, a kolory same układają sie pieknie
Tak prezentują się spodenki:





Oczywiście nie obeszło się bez znęcania . Producent sugeruje pranie ręczne w temperaturze 40 stopni.
Osobiście uważam, że pranie ręczne ubranek dziecięcych to strata czasu, którego i tak bardzo brakuje młodym mamom.
Poczyniłam zatem  test pralkowy: , płyn  Dzidziuś, temperatura 30 stopni, wirowanie przy 400 obrotach.
Spodenki pozostały nie zmienione. Nie rozciagnęły sie nawet o centymetr, nie zmechaciły, nie pogniotły, nie straciły nic na swojej delikatności ,ani połysku. 
Kolejny raz byłam bardzo mile zaskoczona. Do tego momentu byłam twarda przeciwniczką dziergania z akryli dla maluchów, ale włóczka Red Heard Baby i Red Heart Soft Baby Steps przekonały mnie do siebie w 100 procentach.
Reasumując- włóczka godna polecenia. Osobiśnie będę ja kupowała z przyjemnością .

Idąc z ciosem, postanowiłam wydziergać pasujące kolorystycznie do spodenek sweterki i w tym celu, w miejscowej pasmanterii również zakupiłam włoczkę dziecięcą ( 100 % akryl), ale innego producenta.
I tu nastapiło lekkie rozczarowanie. Sweterki wydziergałam, ale włóczka daleka od ideału- tej nie kupię więcej z cała pewnością.

Tak prezentują się sweterki dla pchełek ( z tyłu zapinane na guziczek),




 a tak w komplecie ze spodenkami:-)






Te maleńkie formy są jednocześnie 49 projektem z 52 w ramach wyzwania Yadis,  Mogłabym je potraktować pojedynczo i tym samym zakończyć wyzwanie, ale  postanowiłam uznać je za jeden projekt.
Mam nadzieje, że informacje zamieszczone w tym poście okażą się dla niektórych z Was przydatne.
Pozdrawiam bardzo ciepło.
Ela.