poniedziałek, 26 października 2015

TEST 2 DLA FIRMY BAFPOL

Kolejny test dla Firmy Bafpol zaowocował obszernym swetrem w komplecie z czapką.
Włóczka La Passion Pansy w kolorze chabrowym, 270 m/100g, przeznaczona na druty 3,5-4,5.
Co o włóczce?
W dotyku do złudzenia przypomina jedwab i....................To chyba jedyna zaleta tej włoczki.
Już w trakcie robótki włóczka zmechaciła się tak bardzo, że skutecznie zniechęcała mnie do przerobienia kolejnego rzędu, a poziom pylenia był tak wysoki, że do tej pory (pomimo licznych wysiłków usunięcia wszystkich kłaczków z mieszkania) odnajduję ślady jej użytkowania .
Ale twardo postanowiłam wytrwać do końca.  Sweterek i czapkę dziergałam na drytach 3,5 mm ( ściągacz) i 4 mm. Na sweterek zuzyłam 3,5 motka włóczki, na czapkę ok. 70 g.
Zdjęć na ,,ludziu" nie będzie- z powyższych względów, choć nie ukrywam, że sama konstrukcja swetra spodobała mi się na tyle, że chętnie wydziergałabym go ponownie, oczywiście z innej włoczki.
Wzor- z głowy:-)







Włóczki zdecydowanie nie polecam.
Pozdrawiam Was bardzo ciepło.
Ela

niedziela, 18 października 2015

PCHEŁKOWE KOCYKI

Drugi komplet kocyków dla Pchełek gotowy:-)
Z założenia miały byc to kocyki do łóżeczek, takie bardziej dekoracyjne, przewiewne, lekkie i dosyć spore.
I takie są. Wydziergałam je z włóczki Elian Nicky na drutach 3,75 pojedynczym ryżem. Jeden w kolorze stalowego błekitu, drugi- srebrno -szary.
Taki prosty wzór moi zdaniem dodaje uroku. Generalnie ja zawsze stawiam na prostotę i tym razem tak tak się stało.
Kocyki sa spore- 130x 110 cm.  Na kazdy z nich zużyłam po 350 gram włoczki.
Zdjęcia nie oddaja całkowicie ich uroku,kolory sa lekko przekłamane, ale ja jestem z nich zadowolona. Szymusiowo- Pchełkowa Mama również, a to jest dla mnie najważniejsze:-) 
Prezentuja sie tak:












Na mojej niekończącej się liście rzeczy do zrobienia -jedna pozycja mniej.
Ale czas nadal mnie goni:-)
Pozdrawiam Was bardzo ciepło, dziekuję  za każde słowo.
Ela


wtorek, 13 października 2015

TEST DLA FIRMY BAFPOL


Postanowiłam pobyć jeszcze przez czas jakiś testerką włoczek. Tym razem mam przyjemność współpracować z Firmą Bafpol.

Na początek włóczka o wdzięcznej nazwie Merigold w kolorze szarym.


Skład: 35% akryl, 28% poliamid, 14% poliester, 8% moher, 8% cekiny, 7% metalik- kolor szary

Długość: 50 g = 50 m

Z tej włóczki wydziergałam oczywiście czapkę. Poszło bardzo szybko. Ściągacz zrobiony na drutach 5,5 mm, potem zmieniłam druty na 7 mm.
Do wykonania tej czapki zuzyłam około 1,5 motka, czyli jakies 75 metrów. Czapka dostała w prezencie pasujący kolorystycznie pompon, zakupiony w lokalnej pasmanterii .
Włóczka w dotyku dosyć  miła,  przesuwała sie po drutach bardzo gładko. Po namoczeniu w zimnej wodzie czapka nie zmieniła kształtu, nie zmechaciła się.
Test ,,grzania" przeszła równie pozytywnie- była dzisiaj ze mną na spacerze:-)
Dodatek maleńkich cekinów nie przeszkadzał na głowie, jednak ze względu na nie nie zdecydowałabym sie na zrobienie z niej szala, czy też komina.
Generalnie test wyszedł na plus, a czapka prezentuje się tak:-).





Wzór powstawał w trakcie robótki - czyli radosna twórczość własna.


Pozdrawiam bardzo ciepło. 
Ela

sobota, 10 października 2015

CZAS PRZYŚPIESZYĆ......

Pchełki rozwijają się ślicznie w brzuszku swojej Mamy i mam nadzieje, że pozostaną tam jak najdłużej.
Ale czas płynie nieubłaganie...Do rozwiązania pozostało w najlepszym wypadku 14 tygodni, ale jak to w ciąży bliźniaczej ....wszystko może zdarzyć się szybciej. Mam jednak nadzieję, że nie nastąpi to wczesniej,  jak za 10 tygodni. Chociaż, jeśli wdadzą się w starszego braciszka......
Póki co, dobrze im w brzuszku swojej Mamy, która notabene wciąż z łatwością zakłada spodnie sprzed ciąży, a jej waga w butach i ubraniu pokazuje ok. 6 kg więcej:-)


Koniecznie  zatem muszę przyśpieszyć z robótkami, testami, a przede wszystkim z wyprawką dla Pchełek. Konieczne jest też uzupełnienie zimowej garderoby Skrzacika.
Czasu mało, pracy sporo.......
Dzisiaj chciałam pokazać śpiworek dla jednego z Maluszków. To miała wersja robocza, robiona oczywiście bez próbek i całkowicie na oko- na podstawie zdjęcia znalezionego w sieci.
Ponieważ wszystko wyszło dokładnie tak jak chciałam i jak miało być - śpiworek przestał być prototypem i jest już gotowy na przyjęcie swojego lokatora:-)
Pozostało mi jeszcze wydziergać drugi, ale tu nastapiła konieczność dokupienia wełenki. 
Śpiworek powstał na drutach 3,75 z Dropsowego Cotton Light w kolorze błękitnym.








Tymczasowo zapozował w nim Pan Słoń ( to tak na szczęście):-)



Do wydziergania w trybie pilnym pozostał drugi spiworek i drugi kocyk ( jeden już czeka na sesję zdjęciową) i Szymusiowe sweterki.
A dzisiaj do głowy wpadło mi pytanie: Co było pierwsze? Druty czy wełna?
Pozdrawiam Was bardzo ciepło, dziękuję za odwiedziny i pozostawione słowa:-)

Wracam do pracy:-)
Ela.

piątek, 9 października 2015

TEST 12- RED HEART LISA

Red Heart Lisa to 100% akryl, przeznaczony na wyroby całoroczne. Długość nitki w 50 gramach- 133 metry. Włóczka przeznaczona jest na druty 4-4,5 mm.
Producent zaleca pranie ręczne w temperaturze 40 stopni.
Długo zastanawiałam się, co wydziergać z mojego testowego moteczka, ciągle odkładałam go na potem. Wczoraj mnie olsniło:-)
Gosia z bloga ,,Kwietniowe dłubanki" wyczarowała z tej włóczki śliczną spódniczkę dla swojej Wnusi, a ja postanowiłam wydziergać do kompletu szal Delectable w wersji bardzo mini- w sam raz dla Małej Damy.




Włóczka, choć w robótce lekko sztywna, po namoczeniu jej w środku zmiękczającym stała się miła i delikata. Nie podgryza- co przy szalu jest bardzo ważne. generalnie oceniam tę włóczkę w miarę dobrze.
Gosiu- to dla Twojej Wnusi:-)
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i dziekuję za pozostawione słowa.
Ela.

czwartek, 8 października 2015

TEST 11- RED HEART TEAM SPIRIT

Troszkę z opóźnieniem, bo priorytetem nadal są Pchełki przedtswiam Włóczka  kolejną testową włóczkę. Tym razem jest to RED HEART TEAM SPIRIT.

To dwukolorowa nitka, dostepna w szerokiej palecie barw. Ja do przetestowania dostałam biel z zielenią.

Parametry włóczki:

Skład- 100% akryl

Długość- 100g- 150 metrów.

Zalecane druty lub szydełko - 5,5 mm

Włóczę mozna prać w pralce, w temperaturze do 40 stopni, przy użyciu programu do tkanin delikatnych. Gotowych wyrobów nie nalezy odwirowywać, ani suszuć w suszarce. Nie wybielać i nie prasować.

To tyle odnoście zaleceń od producenta.

Mój testowy moteczek przerobiony został,- a jakże- na czapkę.
Czapke robiłam zwykłym ściegiem ściągaczowym (2/2, z tym, że oczka prawe robiłam jako przekręcone), Przy zmianie koloru robiłam 1 rządek oczek prawych. Do formowania  wielkości uzywałam coraz to grubszych drutów. I tak : zaczęłam ściagacz na drutach 3,5mm, potem kolejno 4mm, 4,5mm na 5mm kończąć. Podczas robótki włoczka lekko się rozwarstwiała, więc trzeba było uważać.
Wykonana dzianina była troszkę sztywna, ale za to udało mi sie dopasować idealnie kolory.
Oczywiście moja czapka wylądowała w pralce, z dodatkiem płynu zmiękczającego i bezlitośnie odwirowana na 800 obrotach. Uwielbiam takie eksperymenty:-)
Warto było, bo po wyjęciu włoczka stała się mięciutka, zachowując jednocześnie swój kształt.
Dzięki zastosowaniu wzoru ściągaczego, czapka świetnie układa się na głowie. Jest ciepła, miękka i przytulna.
 Ja osobiście jestem bardzo zadowolona, zarówno z włoczki jak i z czapki:-)




C.D.N.....
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i z całego serca dziękuję za wszystkie komentarze:-)
Ela




środa, 7 października 2015

DELECTABLE

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moją wersję szala Delectable autorstwa Dagmary z bloga
Dagmara zaufała moim umiejetnościom druciarskim po raz kolejny, co sprawiło mi ogromną radość.
Szal dziergało się cudownie i bardzo szybko, Wydziergałam go w dwa dni. Kolejne dwa to blokowanie i suszenie. Wzór przepiękny, identyczny po obu stronach robótki, rozpisany doskonale i bardzo czytelnie. 
Efekt samej dzianiny- jak dla mnie powalający.
Chusta jest cudowna .
Moja wersja została wykonana w Dropsowej Limy na drutach 4 mm.
Jej długość wynosi ponad 2 metry, a szerokość 62 cm. Nazwałam ją Księżycowa Noc:-)
Z taką chustą zima mi nie straszna:-)
Wzór dostępny tutaj oraz na na Raverly.

DZieki Szymusiowo- Pchełkowej Mamie udało mi się zrobic zdjęcia w plenerze.
Zapraszam do oglądania:-)








W kolejce czekają kolejne udziergi. Niestety- czekają na zdjęcia:-)
Bardzo ciepło Was pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny:-)
Ela:-)

sobota, 3 października 2015

NOWY DZIEŃ....NOWA CZAPKA

i niezmiennie uśmiechnięta Szymusiowo- Pchełkowa Mama:-)





Czapeczka wykonana z włóczki Merino Exlusive ( resztek po Szymusiowych ubrankach) na drutach 3,5 mm.

Kochane- dziękuję za te wszystkie słowa, które pomogły mi przetrwać wczorajszyy dzień.
Jesteście wspaniałe.
Pozdrawiam sobotnio.
Ela

piątek, 2 października 2015

POST BARDZO OSOBISTY......

.......dla Ciebie Mami......

Iskierko moja.....
Dzisiaj minęło 20 lat, odkąd Ciebie nie ma, a ja wciąż przez oczyma mam Twoje dwie ostatnie łzy, które zastygły na policzku, nie zdążywszy z niego spłynąć.......I tyle wspomnień ......Pięknych, bolesnych, prawdziwych.......I te ostatnie chwile, które przechowuję w swojej pamięci chroniąc je od zapomnienia....

Zawsze rano piłaś kawę i paliłas papierosa. To były momenty, którymi potrafiłaś się delektować jak nikt inny. Celebrowałaś ten rytuał tak, jak gdyby to było po raz ostatni. Byłaś chora- nie wolno Ci było palić, a jednak- wbrew zakazom lekarzy-sięgałaś rano po papierosa. Nie potrafiłaś zrezygnować z czegoś, co dawało Ci chwilę błogiego wyciszenia. Nie chciałaś...
Życie przynosiło Tobie cierpienie i smutek, a filiżanka porannej kawy- radość.
Nigdy nie myślałaś o sobie, myślałaś o innych.
Właśnie wróciłaś ze szpitala......zaawansowany nowotwór.....
Pogodna i pełna jeszcze zycia, zaparzyłaś tę swoją kawę i z uśmiechem sięgnęłaś po wyczekiwanego papierosa. Oglądałaś kwiaty na parapecie i cieszyłaś się, że pod Twoją nieobecność nie zwiędły.
Pogoda była piękna. Po raz pierwszy od wielu dni zaświeciło słońce.
Dopijając ostatni łyk kawy poprosiłaś mnie o morfinę. Z uśmiechem. Tak poprostu....
Ukrywałaś swoje cierpienie nawet przede mną. Im bardziej bolało, tym więcej szczęścia błądziło po Twojej Mamusiu twarzy.
Nie chciałam zostawiać Cię samej...Niestety....Życie zadecydowało inaczej...
Musiałam wracać do pracy. Prosząc obcą osobę, by została z Tobą uspakajałam swoje sumienie....


Minęło zaledwie dwa dni od Twojego powrotu ze szpitala....
Dzisiaj był ten szczególny dzień.. Mąż wyjechał w delegację... Po raz pierwszy miałam zostać sama. Sama ze swoimi myślami. Cieszyłam się, bo  mogłam głośno wykrzyczeć błaganie o życie....O Twoje Mamusiu życie....

Około siedemnastej dostałam wiadomość.....
Ubierałam się powoli, dokładnie.... Celebrowałam ten rytuał tak, jak Ty swoją poranną, ukochaną kawę.
Wiedziałam, że nie umrzesz beze mnie. Tą swoja powolnością chciałam zatrzymać Śmierć przed Twoimi drzwiami.....

Kiedy dotarłam- Ona już tam była. W środku....
W pokoju panował półmrok, a w powietrzu unosił się zapach, którego nigdy wcześniej nie znałam. Zapach ,,Currary"...
Spryskałaś się nim chwilę wcześniej....Wyszłaś pachnąca na spotkanie Śmierci...
Spojrzałam na Ciebie. Twarz miałaś pogodną, jakbyś uśmiechem chciała powiedzieć ,,do widzenia"....

Nie zdążyłam się z Tobą pożegnać. ten jeden, jedyny raz....
Przy Twoim łóżku stała filiżanka nietkniętej kawy, Stygła powoli, jak Twoje ciało......


.....Zawsze rano pije kawę i palę papierosa...To są chwile, którymi potrafię się delektować. Celebruję ten rytuał tak, jak gdyby to było po raz ostatni.
Śmierć nie ma twarzy....Śmierć pachnie Currarą.....
.....Czas leczy rany, ale pozostawia głębokie, bolesne blizny....
Dzisiaj płaczę rzadziej, uśmiecham się cżęściej. Wiem,że pomalutku podążam w Twoja stronę. Na spotkanie z Tobą...Jestem w zasadzie gotowa.....Ale jeszcze nie dziś, jeszcze nie teraz....Musisz zaczekać....Wiem, że zaczekasz te kilka, kilkanaście lat......
Wiesz Mami- jesteś najpiękniejszą Różą w ogrodzie mojego serca, 
Zawsze nią będziesz.....


Tylko dlaczego wciąż tak cholernie tęsknie?
Bezgranicznie....bezwiednie....wciąż tak samo......
Kocham Cię.


czwartek, 1 października 2015

TESTOWANIE- CZĘŚĆ DZIESIĄTA - CZAPKA PAŹDZIERNIKOWA


Mam małe opóźnienie w testowaniu, a to za sprawą konieczności wydziergania kocyka dla jednej z Pchełek i testowania kolejnego, cudnego projektu Dagmary z bloga Yellow Mleczyk.
Obowiązek spełniony, zatem dzisiaj chciałam napisać swoja opinię o przecudnej urody włóczce Rowan Big Wool Colour.
To bardzo popularna i ceniona włóczka, wykonana w 96 % z wełny merino z dodatkiem 4 % polyamidu.. Bardzo łatwo się z niej dzierga. ta włóczka jest miękka i idealna na zimniejsze dni. Jest znakomitym wyborem dla wszystkich zimowych projektów.

Zalecenia producenta:
prać w temperaturze max. 30 stopni, tylko pranie ręczne
uzywać niewielkiej ilości detergentów
prać na zewnętrznej stronie
trzymac z dala od wilgotnych miejsc
suszyć na płasko, z dla od źródła światła
nie wirować

Waga  motka- 100 g, długość  80 m, czyli super bulky. Zalecane druty 10-15 mm.

Z mojego testowego moteczka wydziergałam czapkę dla Szymusiowej i Pchełkowej Mamy:-) Dziergałam ja na drutach 7 mm ( ściągacz) i 9 mm . Z kłębuszka zostało jeszcze troszeczkę, w sam raz na pompom, ale zaniechałam tego pomysłu, bo czapka sama w sobie jest bardzo atrakcyjna.
Potem poddałam ją testom zgodnie z zaleceniami producenta. Czapka jest bardzo ciepła, a przy tym lekka, puszysta i bajecznie miękka. Po namoczeniu i wysuszeniu nabrała jeszcze więcej miękkości
 ( czy to wogóle możliwe?), nie zmieniaąc kształtu i nie mechacąc się.
W moim przypadku jest to miłośc od pierwszego dotknięcia. Pokochałam Rowana bezgranicznie i bezwarunkowo. Mam nadzieję, że z wzajemnością:i, że powstana jeszcze z tej włóczki kolejne projekty.
Tę czapkę zapisuję jako ostanią ( październikową) w wyzwaniu Oli

Jak wiecie, spełniłam w ubiegłym miesiącu również wszystkie wyzwania w ramach akcji Yadis ,,52 projekty w jeden rok".
Było ich znacznie więcej, ale ogólne podsumowanie swoich tegorocznych dziergadełek zrobie w grudniu.
A teraz czas na prezentację czapki z Rowana:-)






Pieknie dziękuję swojej maleńkiej, starszej Córeczce za wystapienie w roli modelki, a Wam za odwiedziny i komentarze:-)

Chciałabym jeszcze napisać kilka słów na temat Waszych uwag, odnoszących się do akryli, które testuję. Dzięki tym testom zrozumiałam, że choc łączy nas pasja, to jednocześnie dzieli włóczka....
Każda z nas dziergała kiedyś z akryli i każda wie, że akryl akrylowi nierówny. Osobiście uważam, że najważniejszą rzeczą w tym całym naszym dzierganiu jest projekt ( tutaj ukłony i podziękowania w stronę naszych rodzimych, wspaniałych, pełnych pomysłów i inspiracji projektantek). 
Jesli projekt jest cudny, to odtworzenie go nawet z akrulu nie powoduje, ze traci na swoim wyglądzie, czy tez uroku. Dla przykładu:  cudownie piękne Cocachinki wydziergane przez Alejandrę i Gonię ze 100% akrylu.
Osobiście zdarza mi się zakupić drogie i szlachetne włókno, choć najzwyczajniej na świecie nie zawsze mnie na to stać , a nawet jak stać- często rozsądek bierze górę i poprostu sobie odpuszczam. 
I jeszcze jedna, mała sugestia: gdyby akryle zniknęły z naszych sklepowych półek - zniknęłoby również co najmniej 70 % naszych blogów. 
A zatem będę bronić akryli. Nie wszystkich, ale jednak będę:-)
Gorąco Was pozdrawiam .
Ela